Post examinum
… czyli o tym, że moja rzymska przygoda powoli się kończy.
Wczoraj (w sobotę) o 9 rano napisałem ostatni egzamin w ramach tej sesji. Zdałem go całkiem przyzwoicie a oznacza to, że czas mojej edukacji tutaj dobiegł końca. Kupiony już jest bilet do Polski, powoli zaczynam myśleć o pakowaniu i powrocie. Mam taki ambitny plan, żeby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
Ogólnie rzecz ujmując, egzaminy poszły mi tym razem lepiej niż poprzednio. Odbiło się to na lepszych wynikach. Wiadoma sprawa, że w porównaniu z lutym łatwiej było mi ze względów językowych. Poza tym czułem, że jestem na finiszu i świadomość tego ciągnęła do przodu. Cieszy mnie brak stresu w trakcie samych egzaminów (także tych ustnych), większa swoboda w wyrażaniu swoich myśli oraz fakt, że to wszystko jest już za mną.
Ta piosenka u góry dawała mi zawsze kopa tuż przed wejściem do sali. To był mój mały prywatny rytuał, ostatnie pół godziny przed egzaminem spędzałem na słuchaniu muzyki, która mnie pozytywnie nastawiała. Nabuzowany i w dobrym nastroju wchodziłem i robiłem swoje, zawsze z dobrym efektem jak się zresztą okazało. Nawiasem mówiąc to nie wiem jak nazwać ten gatunek muzyki, flamenco?
Co mi teraz zostało? Plaża, morze, ostatni rzut okiem na ważniejsze zabytki, mecze piłkarskie. I sprawy biurokratyczne, w Polsce i we Włoszech, zobaczymy gdzie pójdzie łatwiej.
Trzymajcie kciuki, bo następna wyprawa czai się tuż za rogiem. Póki co wiadomo o niej mniej niż więcej, ale jeśli się uda, to nadejdzie szybciej, niż niektórzy mogą się spodziewać. Myślę, że w przeciągu dwóch tygodni będzie wiadomo, czy dojdzie do skutku. Jeśli tak, to będą szczegóły :)

Czekamy w Polsce na Ciebie !!
Tu tyle trawy do koszenia !!!!!! :) :) :)
A z następnym wyjazdem … no cóż zobaczymy…
Ostatnio lubię tu zaglądać. Zarówno wpisy, jak i filmiki – motywują. Piosenka świetna, tak jak i spot reklamowy w poprzednim wpisie. I znowu mam trochę więcej siły… za co dziękuję :)
jeszcze raz gratuluję Ci zdanych egzaminów,
Wiesz co?…z tematem dot. nowej wyprawy, chyba już nie zaskakujesz,
tylko uśmiech na twarzy się pojawia, z myślą “ach ten Stanley”.
Miło będzie Cię znów zobaczyć, i za szybko nie uciekaj, bo znów ludzie się Tobą nie zdążą się nacieszyć. Chyba, że lubisz zostawiać za sobą mały niedosyt.
Muzyka ma coś w sobie :)
Wspaniałe wiadomości…Stasiu,czy pamiętasz,jak rozmawialiśmy o kafejce “Antico Caffe Greco”,która tylko “bywa” otwarta,może jednak uda Ci się tam wstąpić na małą kawę w “towarzystwie”Polaków Wielkiej Emigracji…Niech żyją wakacje…Dobrze,że już pakujesz walizki…Pozdrowienia i do zobaczenia.
kawa zaliczona:) dziękuję za przypomnienie!
Nie wiem kiedy minął Twój Erazmusowy wyjazd, nie wiem gdzie podziały się te 3miesiące od naszego ostatniego spotkania, nie wiem co wymyśliłeś tym razem, ale już się cieszę, bo to na pewno będzie coś super! :))